O autorze
Artur Dębski - Przedsiębiorca i aktywny działacz samorządowo – społeczny, pomysłodawca referendum warszawskiego. Emocjonalnie związany ze Stolicą i powiatami okołowarszawskimi widzący w nich część Metropolii Warszawskiej. Współzałożyciel Ruchu Palikota. Poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej, członek Komisji do Spraw Służb Specjalnych aktywnie działający na rzecz bezpieczeństwa narodowego. Nie spocznie zanim Antoni Macierewicz nie poniesie zasłużonej odpowiedzialności za dotychczasową działalność.

Polacy na każdym kroku

Zacznę od sprostowania. Nie spaliśmy w przytułku tylko w pokoiku z jednym łóżkiem. Wczoraj w śpiworze ja a dzisiaj mój kolega Przemek. Nocleg za ok 10 £ na głowę i już. Żadna sensacja. Ludzie czasem tak śpią jak mają nocleg na 1-2 noce przed znalezieniem czegoś bardziej na stałe. Wiadomo, że jak na kilka nocy to już by było gorzej.

Dzisiaj postanowiłem zgłosić się do https://www.gov.uk/contact-jobcentre-plus.

Tak odpowiednik naszego PUP. W tej dzielnicy znajduje się na Red Lion Square 191 .
Mówię o dzielnicy Wandsworth. Urzędnicy byli bardzo uprzejmi i z największą uprzejmością wręczyli mi wykaz adresów internetowych pod którymi należy szukać pracy. Nic więcej. Żadnych konkretnych ofert.

Jeszcze informacja, że warunkiem koniecznym do podjęcia pracy jest posiadanie National Insurance Number. Z informacji od przemiłej pani wiem, że czeka się na niego 5-6 tygodni chociaż poznani krajanie twierdzą, że 3-4. Jest możliwe podjęcie pracy bez niego i to sprawdzę w tym tygodniu. Może już w czwartek.

Trzeba być przygotowanym aby przemierzać naprawdę spore odległości bo Londynu nie można porównać do niczego znanego z kraju. Z miejsca w którym nocowałem do biura pracy jechałem około godzinę.

Sporym utrudnieniem jest zainteresowanie lokalnych mediów naszą wizytą czy doświadczeniem.

Jak to zwać tak to zwać ale ciężko rozmawiać o pracy jak bez przerwy ktoś dzwoni.
Jutro przenoszę się w inne miejsce.
Jedno spostrzeżenie, które już teraz mi przychodzi do głowy.
Da się przeżyć za 100 £ tygodniowo. Przeżyć i nic więcej.
Fajną rozmowę odbyłem w warsztacie samochodowym.
Coś zagadnąłem po angielsku a okazało się, że właścicielem był Polak. Wszyscy pracownicy również.


Facet mieszka tu 9 lat i jemu akurat się udało osiągnąć pewien sukces.
Na pytanie czy chciałby wrócić do kraju odpowiedział pytaniem : do czego?
Nie ma żalu do Polski. Regularnie odwiedza rodzinę a nawet kooperuje z polskimi rzemieślnikami. Jest mu tutaj dobrze i mimo to, że tęskni to w tej chwili liczy się możliwość dochodu. Tutaj zarabia bardzo dobrze a w kraju miałby problem z utrzymaniem rodziny.

Ps.
Dzisiaj jeden z najpopularniejszych naszych dziennikarzy napisał na tt czy ktoś robi jakieś analizy dotyczące kwalifikacji i tego jak się mają do wykonywanego zawodu jeżeli chodzi o emigrantów.

Wg mojej opinii nikt nie robi żadnych analiz. W ogóle nikogo w kraju nie obchodzą problemy Polaków za granicą. To jest głos który słyszę prawie zawsze. Szkoda bo w naszych rodakach tutaj mieszkających drzemie wielki potencjał. Mam nadzieję, że ostatnie wyniki badań skłonią do dyskusji nad wieloma sprawami dotyczącymi emigracji .
Także nad tym dlaczego 70 % młodych ludzi rozważa wyjazd z kraju. Może dyskusję i obietnice a raczej obiecanki należałoby zamienić na realne działanie na rzecz polityki pracy w Polsce.
Trwa ładowanie komentarzy...