Uwolnić energię

Tyle razy mówiono w Polsce o tym, że trzeba uwolnić energię Polaków. Najczęściej słyszałem takie hasła z ust tych, co mają realny wpływ. Wiem, że 3 tygodnie to bardzo niewiele. Tak naprawdę mgnienie oka. Przez trzy tygodnie można nauczyć się jeździć metrem, można otworzyć konto w banku, można znaleźć pokój, można otrzymać również NIN (numer ubezpieczenia). Jeżeli przyjeżdża się do kogoś bliskiego czy zaprzyjaźnionego to można otrzymać pracę bo ktoś pomoże, poleci, pokieruje, doradzi. Tyle można. To wiem na pewno.

Na te wszystkie rzeczy wystarczył mi tydzień ( NIN mam 16.04- podobno dostanę bez trudu). Umowę o pracę na czas określony otrzymałem 09.04. Konto w banku otworzyłem tego samego dnia. W metrze spędzam po 50 minut dwa razy dziennie. Leżę i myślę. W biurze w Harrow, gdzie otrzymałem zajęcie od jutra remont. Generalnie soboty są wolne ale chcę we wtorek wyskoczyć na 3 godziny więc jutro jakby odrabiam (przy burzeniu ścianek działowych).



Leżę i ciągle słyszę o uwalnianiu energii. Dudni mi to w głowie. Co oni pieprzą i ile jeszcze to będzie bezkarne? Jeżeli trzeba uwalniać jakąkolwiek energię, to tylko tych, którzy mają większość w parlamencie i reprezentowani są przez rząd.
Niewolnicy aparatu, którzy stworzyli. Niewolnicy armii urzędników których prywatni pracodawcy muszą utrzymywać. Bo w Polsce urzędnik to najczęściej również jakiejś partii politycznej. Tego się nie da zmienić jeżeli nie nastąpi opamiętanie.

Wiem, że to wielkie wyzwanie. Wiem, że można przegrać wybory proponując rewolucyjne zmiany ale czy nasz rząd naprawdę chce władzy dla władzy. Wielka Brytania jest naszym 2 partnerem jeżeli chodzi o eksport . Sprzedajemy im prawie za 10 mld euro. Szkoda, że nie 20 ale jednak są na drugim miejscu po Niemczech. Jak wiele można by zmienić nie tylko z nimi handlując ale dość szybko adaptując przepisy które dotyczą przedsiębiorców. Nie ma sensu porównywać w takim wpisie różnic ale wystarczy powiedzieć o firmie na próbę .

Naszym sztandarowym projekcie dla młodych. Tutaj każdy może spróbować na zasadzie : wyjdzie nie wyjdzie niczym nie ryzykuję. Jedynie 12 f miesięcznie opłaty w rodzaju rodzimego ZUS. Zresztą też można go nie płacić w wypadku spróbowania. Dlaczego dwukrotnie PO odrzuciło ten projekt w pierwszym czytaniu? Nie dlatego, że był zły ale dlatego, że administracja nie jest w żaden sposób przygotowana do zmian ułatwiających prowadzenie biznesu. Po prostu. Aparat będzie rósł i rósł i gdy w Anglii obniża się podatki dla firm oraz premiuje zatrudnianie pracowników to w Polsce jeden pierdoła z drugim mówią o możliwości podniesienia VAT. W tym czasie 70% młodych ludzi bierze pod uwagę możliwość emigracji.

Za parę lat będzie płacz i zgrzytanie zębami, że nie ma kto pracować. Nie wspomnę o innych naszych propozycjach opartych na wzorcach brytyjskich. Zawsze PSL i PO je odrzucają. Te zmiany i tak trzeba będzie przeprowadzić. ZUS i tak polegnie, młodzież będzie szukać szczęścia za granicą, a podatki zabiją rodzimy biznes. Uwolnić energię rządzących może tylko widmo katastrofy. Mówią, że teraz nie jest najgorzej.

Rośnie podobno eksport i płaca minimalna ( coraz częściej myślę, że warunek konieczny wzrostu gospodarczego ). Porozmawiamy w 1 kwartale 2015. Co nasi włodarze powiedzą.

Ps.

W Wlk. Brytanii nie ma czegoś takiego jak wypłata podczas choroby . Mówię o tych 80 % podstawy wynagrodzenia. Tutaj jest coś w rodzaju zasiłku chorobowego. Nawet gdy zarabiasz dużo np 500 funtów tygodniowo to podczas tzw. chorobowego dostajesz 80 funtów tygodniowo. I tyle.

Jakoś zbytnio tych zasiłków nie wypłacają - po prostu mało kto choruje.
W Polsce 80 % wynagrodzenia - w Anglii no powiedzmy, że ok 20-30.
Kraje bogate nie liczą się z wydatkami. Przecież należymy do potentatów.
Trwa ładowanie komentarzy...