Może na czwartek i piątek stanę za barem w Ealing ale jeszcze nie wiem na pewno. Wtedy pomyślę o pokoju w tamtej okolicy. W biurze dzisiaj było wyburzanie ścian oraz pewne roboty wykończeniowe. Przyjechałem jak zwykle na 9 a ekipa pracowała od 7. Niebywale sprawnie. Nie jestem znawcą tego tematu bo nie pracowałem nigdy w tej branży ( podobnie zresztą jak w żadnej innej). Wiem natomiast jak to wyglądało.
Ściany będą wyburzone, zrobiona, elektryka, przeniesione grzejniki, wysprzątane, wychuchane. Wszystko to zrobione w 10 godzin i przez 3 ludzi. Siebie nie liczę . Mam nadzieję, że im nie przeszkadzałem bo wynosiłem to co oni wyburzali. Świetna ekipa. Są tu od lat i chyba bez szans na powrót. Zresztą chyba nie o to chodzi aby wracali bo ktoś im ciągle w polskiej tv mówi powrotach.
Chodzi o to aby państwo nie musiało nic mówić ustami premiera o powrocie tylko o to, żeby to do Polski ludzie przyjeżdżali bo się bardziej opłaca pracować niż w Londynie. Polacy są postrzegani jako najlepsi fachowcy. Mechanik, hydraulik, elektryk a teraz również informatyk, lekarz czy fotograf.
Naprawdę. Codziennie spotykam wielu ludzi i codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że zrobiliśmy stanowczo za mało. Może nie zmarnowaliśmy czasu ale przez te 25 lat można było więcej. Szczególnie te ostatnie kilka , może 4 a może 5 szczególnie boli. Teraz albo nigdy chciałoby się rzec. Potrzeba jak najszybszych zmian w większości obszarów gdzie decyduje państwo (administracja).
Ps.
Szczególnie dziękuję kolegom za wyrozumiałość. Nie te lata i nie ten grzbiet :)
