Komunista, konserwatysta, liberał

Podobnie jak w naszym kraju w Londynie atmosfera świąteczna. Dzisiaj na Trafalgar Square odbywała się inscenizacja ukrzyżowania Jezusa. Przypadkiem tam umówiłem się z Piotrem. Mieszka w Londynie od kilku lat i współpracuje z liberałami angielskimi. Przedstawienie z rozmachem i fantazją, kilkugodzinne i obserwowane przez kilkutysięczny tłum. Jako osoba wychowana w poszanowaniu wiary katolickiej uznaję taki teatr za profanację. Podobnie zresztą jak całą działalność kościoła traktuję jako obrazę boską i wstyd dla wiary.

Chciałbym dzisiaj jednak o czymś innym. Zastanawialiście się kiedyś czy w Polsce prawdziwi liberałowie mieli kiedykolwiek cień szansy na to aby zaistnieć? Czy ten tak ganiony przez wszystkich liberalizm był kiedykolwiek zastosowany chociaż w znikomym stopniu jeżeli chodzi o przepisy prawne czy podatkowe w naszym kraju? Może przez chwilkę była namiastka - reformy Wilczka...



Wg mojej opinii w Polsce mieliśmy do czynienia z liberalizmem punktowym - dotyczył jedynie dość niewielkiej grupy ludzi którzy otrzymali możliwość zdobycia wielkich, dużych pieniędzy dzięki koneksjom, znajomościom oraz innym czynnikom uznawanym za przeciwieństwo wolnorynkowych.

Cześć liderów partyjnych piszczy o tym, że podatki są zbyt mało zróżnicowane. Dla biednych oraz zamożniejszych wynoszą odpowiednio 18 i 32 %. Ja pytam: kto to wymyślił? Jakiś liberał czy komuch z ubiegłej epoki do spółki z narodowym katolikiem tzw. konserwatystą? Kto spowodował, że nasza kwota wolna od podatku (ok 3100 zł) powoduje rozbawienie wszystkich moich rozmówców w UK?

Czym jest liberalizm? Oczywiście można przytaczać definicje oraz spierać się o szczegóły.

Czy tak naprawdę prawdziwie wolnościowe przepisy dotyczące naszego życia, pracy, działalności nie są jedynymi, których potrzeba nam do szczęścia?
Nie będę nikogo przekonywał, że podatek liniowy i tak w zasadzie obowiązuje w naszym kraju.

Tutaj, tzn. w Wielkiej Brytanii, jest to bardziej zróżnicowane.
Od 0 do 10.000 funtów 0 % podatku.
Od 10.000 do 31865 20 % podatku (jakieś 150-160 tys zł).
Od 31865 do 150000 funtów 40 % podatku (do 750 tys zł).
Powyżej 150 tys funtów 45 % podatku.
Oczywiście, są jeszcze różne ulgi, zwolnienia, pewne bonusy za inwestycje ale to inna historia.

Jeżeli chcemy zacząć gonić państwa zachodnie naprawdę, to pan premier powinien o tym myśleć. Kwota wolna od podatków oraz bonus dla tworzących stałe miejsca pracy. 3100 zł to śmiech. Uważam, że tutaj nie ma miejsca na kosmetykę i zwiększyć należy tę kwotę do 18000 zł. Nie kiedyś. Natychmiast i koniec.

Pozostałe opłaty powinny być na tyle niskie (po stronie pracodawcy), że problem bezrobocia znacznie by się zmniejszył. Długo by o tym można ale o tym jak wrócę. Przez te dni spędzone w Londynie najwięcej czasu miałem na myślenie. Dlaczego tu tak a u nas nie?

Oczywiście, wszyscy pamiętamy o likwidacji ZUS, bo to będzie przyczyna upadku naszego kraju. W Anglii emerytura krajowa jest równa dla każdego i wynosi 113 funtów (około). Każdy ma tyle samo, chyba że w kontrakcie ma indywidualne warunki (to kosztuje). Nieważne kim jesteś, emeryturę masz identyczną. Chyba, że sobie odłożysz. Tutaj wyraźnie czuć, że UK się podnosi po roku 2009. Państwo to czuje i idzie za ciosem. Obniżki podatków, ulgi i bonusy. Ograniczenia w benefitach (Polacy nie mają Cameronowi za złe tego co powiedział, mają za złe że nas wymienił z nazwy - pominął wszystkich a o wszystkich tak naprawdę chodzi - nasi nie korzystają z benefitów ani mniej ani więcej niż inni) czyli cięcia w niektórych obszarach jeżeli chodzi o zapomogi.

Oni pamiętają 2009 i ten kryzys. Prawdziwy kryzys. Teraz łapią wiatr w żagle bo mają po swojej stronie swój rząd. Jak bardzo inaczej jest w Polsce. Rząd jest zawsze po stronie urzędasów i tylko z nimi się liczy. Nie ma znaczenia czy konserwatysta czy komuch. Na pewno tego nie naprawi. Naprawić system może tylko 100% liberał.
Trwa ładowanie komentarzy...