Wracam

Prawie 3 tygodnie. Tylko 17 dni tak naprawdę. 10 dni roboczych. Pojawiają się już zarzuty, o to że poseł, że to niegodne, że śmieszne.

Każdy ma prawo do swojej oceny tego przedsięwzięcia. Nie zamierzam się z niczego tłumaczyć ani nikogo przepraszać. Może tylko tych wszystkich, którzy musieli wyjechać z kraju oraz tych którzy w oczekiwaniu na dobrobyt zapowiadany przez polityków właśnie myślą o tym co ze sobą zabrać bo się pakują. Nie zamierzam tłumaczyć, że jestem w opozycji i to nie moja wina.



Otóż winę ponosimy wszyscy. Jako politycy - wszyscy. Mnóstwo czasu i energii poświęcamy na to aby bez przerwy kłócić się o sprawy programowe, które mają dla nas olbrzymie znaczenie lecz są kompletnie bez znaczenia dla ludzi, którzy w kraju chcą żyć i zarabiać.

W każdej sprawie politycy starają się odróżnić od innych coraz bardziej dzikimi propozycjami czy to ustawowymi czy jak od pewnego czasu propozycjami uchwał historycznych.

W tej jednej sprawie powinniśmy postarać się mowić jednym głosem. Polska zaczęła wymierać. Trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Za ileś tam lat gdy kraje takie jak Niemcy, Francja, UK czy Holandia będą ze spokojem oceniać sytuację demograficzną u siebie my będziemy zastanawiać się gdzie popełniliśmy błędy.

Teraz nie ma sensu rozpaczać nad tym czego przez 25 lat nie udało się zrobić. Teraz jest jedna z ostatnich chwil gdzie można spróbować odwrócić sytuację. Praca jest w tej chwili najważniejsza. Nie jako sztuka dla sztuki ale taka z której da się wyżyć. Oczywiste każdy zakrzyknie. Jeżeli tak to siadajmy i rozmawiajmy.

Najpierw jednak trzeba sobie uzmysłowić, że to naczynia połączone. Praca wiąże się z udogodnieniami dla biznesu. Gdyby w Wielkiej Brytanii odpowiednik naszego Sanepidu stosował takie procedury jak nasz to chyba z 80% tutejszych knajp czy barków było zamknięte. Nie mówiąc o sklepach mięsnych.

A jednak nie ma zatruć, epidemii i jakiś problemów związanych z jakością jedzenia. Gdyby na Camden ( taka okolica pełna stoisk handlowych - jakby bazar wielki) grasował urząd skarbowy podobny do polskiego to te stoiska zamiast sprzedawać przygotowywałyby papiery do kontroli. Tutaj nie musi grasować bo po prostu podatki opłaca się odprowadzać.

Są proste i niewielkie jeżeli twój biznes jest niewielki. Jak rośniesz i się bogacisz a razem z tobą twoja firma to wtedy płacisz więcej ale jeżeli zyski inwestujesz to znowu masz ulgi i bonusy. Można tak wyliczać i wyliczać. Nic z tego nie wyniknie jeżeli interes partyjny nie ustąpi miejsca interesowi publicznemu.

Cztery kampanie wyborcze , które przez 2 lata zajmą partie polityczne całkowicie. Oczywiście w tych kampaniach wszyscy obiecają wszystko co chcecie usłyszeć. Związki partnerskie, milion mieszkań albo lepiej 3 miliony, bilion albo ze dwa na inwestycje, armię taką co się Putinowi nie da. Obiecają wszystko i jak wygrają to nici z obietnic. Zamiast tego CBA o 6 rano albo 150 miliardów z OFE gwizdną. Może OFE to jednak nie bo już sobie zabrali ale fantazję mają dużą to coś wymyślą. Szkoda, że jedyny sposób rozliczania z obietnic to wybory. Powinien być jakiś inny instrument umożliwiający rozliczanie co rok ze swojego programu przed wyborami i jego realizacji po wyborach.

Ps.
Wybory do sejmu, euro, samorządowe i prezydenckie powinny odbywać się raz na 5 lat i tego samego dnia. Wiem, że są pewne minusy ale dwa plusy których nikt nie podważy mnie przekonują. Olbrzymie oszczędności oraz wpływ na frekwencję. W UK 23 maja są wybory. Jak myślicie czy tylko do Euro ?
Trwa ładowanie komentarzy...